Nazajutrz, Emily, obudziły krzyki podekscytowanych Satanistów.
- Emily! Nasza Lilith! Nasz Pan, Szatan zaprasza wszystkich do siebie, na uroczyste powitanie jego pięknej kochanki! Lilith! Obudź się!
- C-co? – Mruknęła jeszcze nie rozbudzona Emily. Przetarła oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu. Zaraz… Ale to nie był jej dom! No tak… Teraz sobie przypomniała, jak wczoraj zamordowała swego ojca i jak zrozumiała, że to ona jest odrodzoną Lilith. Poszła wtedy do przyjaciół, satanistów i przenocowała u Samaela.
- Emily! Szatan zaprosił nas wszystkich na wielkie przyjęcie na twoją cześć, w samym piekle! Rozumiesz?! – Samael przekrzykiwał się nawzajem z innymi satanistami.
- Och.. To dobrze… Mam ochotę po imprezować… - Mruknęła, po czym wstała i jednym ruchem palca stała już ubrana w piękną wieczorową suknię, o kolorze krwisto czerwonym z dekoltem prawie do pępka. Mężczyźni aż zagwizdali z uznaniem. Lilith uśmiechnęła się szyderczo, po czym ruszyła przed siebie.
- Za mną! – Rzuciła idąc do jakiegoś lasu. Wszyscy poszli jej śladami. Gdy byli już wystarczająco daleko od ludzi, Emily kazała wszystkim złapać się za rękę. Po chwili można było usłyszeć charakterystyczne „PYK” i cała gromada satanistów zniknęła.
Pojawili się natomiast w wielkim, wręcz ogromnym pałacu, zdobionym przede wszystkim odwróconymi pentagramami, a nad jednymi z drzwi, które prowadziły do jakiejś komnaty, wisiały pięknie ozdobione na krwistoczerwono trzy szóstki.
- Diabelnie. – Mruknęła z satysfakcją Lilith, spoglądając na dwa posągi antychrystów, które stały przy wyjściu.
- O pani… Proszę za mną. Reszta niech zaczeka na Lucyfera. – Oznajmił urzędowym tonem jeden z Upadłych Aniołów, kłaniając się przed Emily. Dziewczyna nic nie mówiąc, poszła za postacią. Upadły zaprowadził ją do jakiejś komnaty, w której było ogromne łóżko, dwuosobowe, z aksamitną pościelą. Przy łożu, paliły się czerwone świece zapachowe.
- To będzie Panienki pokój. O północy, proszę zejść po marmurowych schodach po lewej na sam dół. Wtedy zacznie się przyjęcie powitalne. – Powiedział Upadły Anioł, po czym zniknął. Dziewczyna położyła się na łóżko i spojrzała na sufit. Ale.. Sufitu nie było! Na górze rozpościerało się piękne, czerwono krwiste coś, co w piekle, zapewne zastępowało niebo. I dobrze, pomyślała. Przynajmniej jakoś to wygląda…
Tymczasem po resztę satanistów, przybył Lucyfer. Przedstawicielki płci pięknej, zaprowadził do nie dużej komnaty, o czarno – czerwonej tapecie. Natomiast mężczyzn, zaprowadził do komnaty naprzeciwko.
Północ. Szatan chodził tam i z powrotem po wielkiej sali, co chwilę spoglądając na zegarek. Muzyka już dawno leciała. Była to tytułowa „Anarchia”. Nagle do Sali wbiegli mężczyźni. Każdy miał na sobie czarny top. Połowa miała na nim odwrócony pentagram. Wszyscy rozglądali się niespokojnie po sali. Gdzie są dziewczęta? Zastanawiali się.
Najpierw, do wielkiej sali, wkroczyła dumnie Lilith pod postacią Emily. Rozejrzała się po pomieszczeniu, a jej wzrok utkwił w Szatanie. Był to rosły mężczyzna, o szczupłej sylwetce, umięśniony. Jego oczy były czarne, o stalowym połysku. Był także szatynem, co bardzo pasowało do jego jasnej karnacji.
Ale jego wzrok był utkwiony w kimś innym.
16 – letnia Bellatriks wkroczyła tuż za Emily w swojej czarnej, obcisłej sukni i czarnych butach na szpilkach. Włosy miała zaczesane w kok, ale z przodu wystawały lekko kręcone kosmyki. Całość prezentowała się wręcz idealnie. Przez chwilę „Czerwony” miał ochotę, by była tylko jego. Jednak po chwili oprzytomniał. To przecież śmiertelna! Nie powinien…
Lilith podeszła do swego lubego, kłaniając się przed nim. On uczynił to samo, po czym poprosił ją do tańca. Złapał ją w talii i tańczyli. Jednak, gdy tylko pierwsza wolna piosenka się skończyła, szatan natychmiast oderwał się od Emily i usiadł przy stole z żywnością, tłumacząc się bólem głowy.
Bellatriks siedziała na ławce obok swoich przyjaciółek, satanistek i żywo z nimi o czymś rozmawiała. Nagle, usłyszała głos. Głos, który był tak przyjemny dla jej uszu, a zarazem tak… Złowrogi. Odwróciła głowę, by zobaczyć, kto poprosił ją do tańca.
Przez chwilę nie mogła uwierzyć, co zobaczyła. Sam Szatan poprosił ją do tańca! Od razu przystała na propozycję. Przetańczyli połowę imprezy.
- Jestem zmęczony… - Mruknął Szatan.
- Ja też… Idę do łóżka. – Odpowiedziała Bellatriks, ziewając.
- Serio? Odprowadzę cię.
- Skoro chcesz… - Bella i Król Podziemi ruszyli w stronę komnaty, w której Bellatriks miała spać, podczas pobytu w piekle. Jednak, gdy tylko dziewczyna otworzyła drzwi, Szatan, zamiast odejść do swojej komnaty, wszedł bez zaproszenia wraz z Bellą…

1 komentarz:
Wreszcie więcej sensu.
Prześlij komentarz