wtorek, 13 maja 2008
Rodział VI - Noc z Szatanem
Bellatriks, wbrew swojej woli przysunęła się bliżej Szatana i pozwoliła mu objąć się ramieniem. Sama położyła rękę na jego klatce piersiowej, a z jej płuc dobyło się westchnienie rozkoszy i rozpaczy zarazem.
Ich usta zetknęły się ze sobą, ale tylko na chwilę, bo potem jego wargi zaczęły błądzić po jej dekolcie, a palce gorączkowo rozwiązywały gorset. Było to trudne, ponieważ w tym momencie praktycznie leżał na dziewczynie...
Jej rozum odchodził już w siną dal. Choć broniła się zażarcie, musiała się poddać. Należała do Szatana - przed tym faktem nie mogła uciec...
I wtedy zrobili to na co mieli ochotę od kiedy sie po raz pierwszy zobaczyli...
Tymczasem w Wielkiej Sali towarzystwo zaczęło się rozchodzić do swoich pokoi. Wielka Lilith była bardzo zdenerwowana. " Co On sobie myśli??" "Jakaś głupia śmiertelniczka zawróciła w głowie Królowi Piekieł - to niemożliwe!!". W końcu i ona poszła do swojej komnaty.
Nie miała zamiaru martwić sie jakimś tam Szatanem. W końcu przecież to Ona przejmie władze nad całym Podziemiem..
A przynajmniej taki miała plan, który miała zacząć realizować już od jutra...
Gdy wszyscy już spali (prócz Lilith, lub, jak kto woli, Emily), Bella i Szatan leżeli wtuleni w siebie na łóżku...
Bellatriks obudziła się wczesnym rankiem, jednak Szatana już nie było. Zaczęła zastanawiać się, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę, czy to tylko jej chora wyobraźnia...
Położyła rękę na pościeli która leżzała koło siebie - była jeszcze ciepła wręcz gorąca.
- Więc to jednak nie sen.. Był tutaj.. My.. - szepnęła do siebie. Przypomniał jej sie cały wczorajszy późny wieczór.
Na jej twarzy zagościł cień wrednego uśmieszku...
Ubrała sie i zeszła do wielkiej sali.
W pierwszej chwili zobaczyła Jego i Lilith siedząca obok. Kleiła się do niego, podczas gdy on nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Lilith spojrzała na Bellę i posłała jej złowrogie spojrzenie.
Mimo tego usiadła po drugiej stronie również koło Niego.
- Cześć! - przywitała się dziewczyna.
- A witam, Bellatriks. - odparł
Usiadła i nalała sobie soku gdy On przysunął się do niej i szepnął :
- I jak tam po wczorajszej nocy?? Jak sie czujesz?? - zapytał swoim zmysłowym głosem.
- Świetnie. Było PIEKIELNIE dobrze - odparła i uśmiechnęła sie złowieszczo.
Wtedy Lilith nie wytrzymała! Wyjęła z kieszeni jakiś proszek w fiolce i korzystając z nieuwagi Pana Piekieł dosypała mu coś do jedzenia...
Rozdział V "Przyjęcie
Nazajutrz, Emily, obudziły krzyki podekscytowanych Satanistów.
- Emily! Nasza Lilith! Nasz Pan, Szatan zaprasza wszystkich do siebie, na uroczyste powitanie jego pięknej kochanki! Lilith! Obudź się!
- C-co? – Mruknęła jeszcze nie rozbudzona Emily. Przetarła oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu. Zaraz… Ale to nie był jej dom! No tak… Teraz sobie przypomniała, jak wczoraj zamordowała swego ojca i jak zrozumiała, że to ona jest odrodzoną Lilith. Poszła wtedy do przyjaciół, satanistów i przenocowała u Samaela.
- Emily! Szatan zaprosił nas wszystkich na wielkie przyjęcie na twoją cześć, w samym piekle! Rozumiesz?! – Samael przekrzykiwał się nawzajem z innymi satanistami.
- Och.. To dobrze… Mam ochotę po imprezować… - Mruknęła, po czym wstała i jednym ruchem palca stała już ubrana w piękną wieczorową suknię, o kolorze krwisto czerwonym z dekoltem prawie do pępka. Mężczyźni aż zagwizdali z uznaniem. Lilith uśmiechnęła się szyderczo, po czym ruszyła przed siebie.
- Za mną! – Rzuciła idąc do jakiegoś lasu. Wszyscy poszli jej śladami. Gdy byli już wystarczająco daleko od ludzi, Emily kazała wszystkim złapać się za rękę. Po chwili można było usłyszeć charakterystyczne „PYK” i cała gromada satanistów zniknęła.
Pojawili się natomiast w wielkim, wręcz ogromnym pałacu, zdobionym przede wszystkim odwróconymi pentagramami, a nad jednymi z drzwi, które prowadziły do jakiejś komnaty, wisiały pięknie ozdobione na krwistoczerwono trzy szóstki.
- Diabelnie. – Mruknęła z satysfakcją Lilith, spoglądając na dwa posągi antychrystów, które stały przy wyjściu.
- O pani… Proszę za mną. Reszta niech zaczeka na Lucyfera. – Oznajmił urzędowym tonem jeden z Upadłych Aniołów, kłaniając się przed Emily. Dziewczyna nic nie mówiąc, poszła za postacią. Upadły zaprowadził ją do jakiejś komnaty, w której było ogromne łóżko, dwuosobowe, z aksamitną pościelą. Przy łożu, paliły się czerwone świece zapachowe.
- To będzie Panienki pokój. O północy, proszę zejść po marmurowych schodach po lewej na sam dół. Wtedy zacznie się przyjęcie powitalne. – Powiedział Upadły Anioł, po czym zniknął. Dziewczyna położyła się na łóżko i spojrzała na sufit. Ale.. Sufitu nie było! Na górze rozpościerało się piękne, czerwono krwiste coś, co w piekle, zapewne zastępowało niebo. I dobrze, pomyślała. Przynajmniej jakoś to wygląda…
Tymczasem po resztę satanistów, przybył Lucyfer. Przedstawicielki płci pięknej, zaprowadził do nie dużej komnaty, o czarno – czerwonej tapecie. Natomiast mężczyzn, zaprowadził do komnaty naprzeciwko.
Północ. Szatan chodził tam i z powrotem po wielkiej sali, co chwilę spoglądając na zegarek. Muzyka już dawno leciała. Była to tytułowa „Anarchia”. Nagle do Sali wbiegli mężczyźni. Każdy miał na sobie czarny top. Połowa miała na nim odwrócony pentagram. Wszyscy rozglądali się niespokojnie po sali. Gdzie są dziewczęta? Zastanawiali się.
Najpierw, do wielkiej sali, wkroczyła dumnie Lilith pod postacią Emily. Rozejrzała się po pomieszczeniu, a jej wzrok utkwił w Szatanie. Był to rosły mężczyzna, o szczupłej sylwetce, umięśniony. Jego oczy były czarne, o stalowym połysku. Był także szatynem, co bardzo pasowało do jego jasnej karnacji.
Ale jego wzrok był utkwiony w kimś innym.
16 – letnia Bellatriks wkroczyła tuż za Emily w swojej czarnej, obcisłej sukni i czarnych butach na szpilkach. Włosy miała zaczesane w kok, ale z przodu wystawały lekko kręcone kosmyki. Całość prezentowała się wręcz idealnie. Przez chwilę „Czerwony” miał ochotę, by była tylko jego. Jednak po chwili oprzytomniał. To przecież śmiertelna! Nie powinien…
Lilith podeszła do swego lubego, kłaniając się przed nim. On uczynił to samo, po czym poprosił ją do tańca. Złapał ją w talii i tańczyli. Jednak, gdy tylko pierwsza wolna piosenka się skończyła, szatan natychmiast oderwał się od Emily i usiadł przy stole z żywnością, tłumacząc się bólem głowy.
Bellatriks siedziała na ławce obok swoich przyjaciółek, satanistek i żywo z nimi o czymś rozmawiała. Nagle, usłyszała głos. Głos, który był tak przyjemny dla jej uszu, a zarazem tak… Złowrogi. Odwróciła głowę, by zobaczyć, kto poprosił ją do tańca.
Przez chwilę nie mogła uwierzyć, co zobaczyła. Sam Szatan poprosił ją do tańca! Od razu przystała na propozycję. Przetańczyli połowę imprezy.
- Jestem zmęczony… - Mruknął Szatan.
- Ja też… Idę do łóżka. – Odpowiedziała Bellatriks, ziewając.
- Serio? Odprowadzę cię.
- Skoro chcesz… - Bella i Król Podziemi ruszyli w stronę komnaty, w której Bellatriks miała spać, podczas pobytu w piekle. Jednak, gdy tylko dziewczyna otworzyła drzwi, Szatan, zamiast odejść do swojej komnaty, wszedł bez zaproszenia wraz z Bellą…
środa, 7 maja 2008
Rozdział IV "Lilith"
- Słuchajcie! Szatan przemówił do nas, przez Bellę! Powiedział, że właśnie pojawiła się między nami Lilith w postaci nastolatki! - Wszyscy spojrzeli na Emily. Była jedyną nastolatką wśród satanistów, no i była nowa. Jednak dziewczyna nie wierzyła w to, że niby ONA miałaby być wielką Lilith - kochanką samego Szatana, tą która uwiodła Adama, tą, która zrodziła zło, która sprawiła, że Szatan nie jest już głupim, bezmyślnym i dobrym Aniołem, ale najpotężniejszym królem podziemia!
- Chyba nie mówicie poważnie! Wiecie co?! Jesteście dziwni! Ja mam być niby Wielką Lilith?! - To powiedziawszy, Emily odwróciła się na pięcie i nie zwracając uwagi, na oniemiałych przyjaciół wróciła do domu. Jednak, gdy tylko otwierała drzwi kluczem, zabolała ją głowa, a jej oczom ukazał się jej ojciec, który płonął żywym ogniem, by po chwili zmienić się w popiół. Otworzyła oczy.
- "Co, do jasnej..." - Pomyślała i weszła do środka. Jej ojciec siedział na kanapie w swoim pokoju i oglądał telewizję. Dziewczyna rzuciła krótkie "Cześć" i już chciała iść do swojego pokoju, lecz jej ojciec odezwał się :
- Emily! Stój.
- Po co? Lekcje odrobione... - Mruknęła.
- Muszę z tobą poważnie porozmawiać. Siadaj. - Dziewczyna posłusznie usiadła na kanapie obok ojca. - Jestem zaniepokojony twoim ostatnim zachowaniem. Czemu wróciłaś tak późno?! Dziewczyno... Ja naprawdę nie jestem w stanie... - W tym momencie urwał, spoglądając na pentagram, który dziewczyna miała na szyi. - Co to jest?! - Wrzasnął, po czym znów powtórzył - Co to do diabła jest?! Nie tak cię wychowywałem! Tobie tylko ten szatan w głowie! Jesteś jakaś opętana, wiesz?! - Dziewczyna nie mogła tego znieść. Była na ojca doszczętnie wkurzona. Jakim prawem mieszał się w jej życie?! Przecież ona ma prawo decydować o tym, co nosi, a czego nie! I co go obchodzi, o której wraca do domu?!
- Jeszcze dzisiaj pójdziesz do szkoły z internatem, do sióstr zakonnych! One cię nauczą miłości do Boga i wybiją ci z głowy te satanistyczne... - Pan Strange urwał, bo poczuł na sobie ogromne gorąco. Był cały w płomieniach! Zaczął krzyczeć. Emily przyglądała się temu z triumfem patrząc, jak jej ojciec umiera. Uśmiechnęła się. Poczuła, jak wzrasta w niej energia. Wiedziała, że to ona sprawia, iż jej ojciec płonie. Jednak sprawiało to jej w pewnym sensie ubaw. Nagle oprzytomniała.
- " Co ja robię?!" - Pomyślała. Ale było już za późno. Z jej ojca pozostał tylko popiół. - To jest tylko sen! - Powtarzała sobie na głos, jednak nie wiele jej to pomogło. Uklękła przy prochach ojca, lecz po chwili wstała i wybiegła z domu, zostawiając otwarte drzwi. Co z tego, że pewnie ją okradną?! Co z tego, że zostawia ten dom na zawsze?! Nic się teraz nie liczyło... Zabiła człowieka i w dodatku tak jej bliskiego. Stanęła na chwilę i spojrzała na swoje dłonie. Zauważyła, że na swojej prawej dłoni, tuż pod kciukiem, miała odbity odwrócony pentagram - znak Szatana.
- "Może to jednak prawda, co oni mówili..." - Pomyślała. Postanowiła, że wróci do przyjaciół - satanistów i pomoże im nawiązać kontakt z jej kochankiem, przed paroma tysiącami lat. Wreszcie sobie przypomniała, jak uwiodła Adama, jak namówiła Szatana, na opuszczenie nieba... Potem zobaczyła także przed oczami, jak gdzieś w Egipcie ją czczą, przynoszą jej ciała zwierząt, a nawet ludzi w ofierze... A potem przypomniała sobie, jak Bóg wtrącił ją do Nicości, przypieczętowując jej więzienie swoją pieczęcią, aby nigdy stamtąd nie uciekła.
- "Głupi..." - Pomyślała. - "Myślał, że Ja, Wielka Lilith, nie dam sobie rady, że zostanę na wieki uwięziona... Ale teraz wróciłam, odrodzona, w innym ciele, ale w tej samej duszy, przesiąkniętej złem... I to jest właśnie takie piękne..."
Rozdział III - Plan
- O kurwa.. Co to ja robiłam w nocy... - spróbowała podnieśc się jeszcze -udało się. Wybiegła poza bramę cmentarza i poszła na przystanek.
Jej ojciec nawet nie wiedział ze w ogóle pojechała na cmentarz, Emily odetchnęła z ulgą gdy wróciła do domu,a jej tata jeszcze spokojnie spał. Weszła do pokoju, rzuciła swoją torbe na łózku i zobaczyla mały wisiorek z pentagramem. Odwróconym pentagramem. Wzięła go do ręki - pentagram był wyryty na czymś blaszanym i okrągłym. Odwróciła go i z drugiej strony widniał napis.
- Kolejna Wybranka która misję do spełnienia na Ziemi ma by skontaktować się z Nim i przywrócić Królestwo Zła.. - Emily czytała to szeptem jeszcze przez kilka następnych minut. Nie mogła zrozumieć dokładnego sensu tych słów. Ona miałaby być Wybranką?? Przeciez zawsze zyła normalnie,nigdy nie wyróżniała się z tłumu.. A teraz?..
Nagle przeszyło ją przeczucie,wzięła torbę założyła pentakl (dosyć niezwykły) i wyszła przez okno aby nie obudzić ojca który spał w sąsiednim pokoju. Nie chciało jej się iść na przystanek - miała tylko jeden cel dostac sie do nowych przyjaciół. Znalazła ich niewiadomo jakim sposobem pod wiaduktem. Oni sami zdziwli sie na jej widok.
- Jak nas tu znalazłas?? - zapytał Samael.
- Intuicja..- odparła szeptem Emily.
Gdy podeszła bliżej wisiorek na jej szyi zaczął wytwarzać czarną aurę. Nim zauważyła to ona zobaczył to Samael.
- Skąd masz ten pentakl?? - zapytał. Widać było ze ogromnie się zdziwił.
- E.. no właściwie to sama nie wiem. Przyszłam do domu i to leżało na moim biurku w pokoju. Załozyłam to i przyszłam tutaj.. - odparła speszona Emily.
Czuła, że robi się coraz dziwniej.. I coraz bardziej się bała - niewiedziała czym się kierowała gdy tu szła ani dlaczego ta zwykła mała blaszka zaświeciła.
- Słuchajcie.. To na pewno Ona.. Według przepowiedni miala się pojawić niedługo - powiedział Tom.
- Racja.. Emily.. Czy na tym pentaklu jest coś napisane?? - zapytał George.
- Tak.. Ale o co chodzi?? Jaka przepowiednia?? Pisało ze jestem jakąs Wybranką i mam misje na Ziemi!! Czy teraz łaskawie mozecie mi wytłumaczyć o co chodzi??? - Emily już się wkurzyła i podniosła głos. Nigdy nie lubiła zmian. Wszystko miało być poukładane a całośc miałabyć logiczna. A teraz.. Nie wiedziała czy wszytsko bedzie takie jak wcześniej.
- Uspokój się Emily.. - powiedział łagodnie Samael - przepowiednie dostaliśmy od ... Belli i Lily. One są jakby pośredniczkami między nami a Królestwem Zła. Sami nie możemy z nimi rozmawiać więc wybrali je na łączników. A żeby przwrócić Królestwo Zła - wiem ze to własnie pisało na tym wisiorku- mamy się skontakować z samym Szatanem. Jezeli ty dostałaś własnie ten pentakl - ty masz nam w tym pomóc. By porozmawiać z Nim.
Zapadła grobowa cisza...
notka by Szatan
poniedziałek, 5 maja 2008
Rozdział II - PRAWDZIWI przyjaciele...
Poczuła nieprzyjemny skurcz w żołądku. „Już po mnie… Zabiją mnie, złożą w ofierze… Może spalą?” – Pomyślała Emily. Jednak Sataniści mieli inne plany, wobec niej. Dziewczyna powoli wstała z ziemi. W tym samym momencie podszedł do niej chłopak, wyglądający na jakieś szesnaście, siedemnaście lat, o kruczoczarnych włosach i piwnych oczach. Wyciągnął do niej rękę.
- Mów mi Samael. – Emily przez chwilę się zawahała, jednak coś jej kazało przedstawić się tym ludziom.
- Emily jestem. I… - Dziewczyna urwała, rozglądając się niepewnie po cmentarzu. Satanistów było niewielu. Ośmiu, czy dziewięciu… - I chciałabym już iść. Przepuścicie mnie? – Wszyscy popatrzyli po sobie, jednak nie mieli zamiaru tak łatwo ją puścić.
- Emily… Bardzo ładne imię… Czy nie zechciałabyś się przyłączyć do naszej dzisiejszej ZABAWY? – Samael mocno zaakcentował ostatni wyraz, aż 14-latce ciarki przeszły po plecach. Nie wiedziała co robić. Nie miała ochoty zadawać się z Satanistami, tym bardziej odprawiać jakieś ich dziwne rytuały. Już chciała odmówić, jednak, gdy spojrzała na twarze tych ludzi, zrozumiała, że jeśli nie przystanie na propozycję Samaela, ta noc może być ostatnia w jej życiu…
- No… Zgoda, ale… Potem już pójdę do domu, ok?
- Oczywiście, Emily! Wszyscy pójdziemy do domu, gdy skończymy odprawiać Czarną Mszę… Ale najpierw, myślę, że powinienem ci przedstawić wszystkich. To jest Tom, Amy i George. – Dwóch mężczyzn i jedna kobieta, wszyscy płomiennorudzi, uśmiechnęli się do Emily. – A to Fred, Dan, Lily i Bella. – Dwie nastolatki, jedna blondynka, druga szatynka spojrzały na Emy, jakby chciały ją przejrzeć na wylot, a dwóch brunetów pokazało dziewczynie białe zęby. Emi odwzajemniła uśmiech.
„Zabawa” trwała aż po świt, gdyż po odprawieniu Czarnej Mszy, Dan wyjął ze swojego plecaka mnóstwo alkoholu i wszyscy (nawet Emily) się poupijali. Do tego jeszcze Samael wsypał jakiś biały proszek do butelek z piwem, ale Emi była zbyt zestresowana, żeby zastanawiać się, co to było. Rano obudziła się, leżąc na ramieniu Samael’a, z potwornym bólem głowy. Nie pamiętała zbytnio, co działo się po mszy. Wiedziała jedno ; Wreszcie ma PRAWDZIWYCH przyjaciół!
CDN ;***
(Notka by Omen^^)Rozdział I - Cmentarz
- Ej słyszałes coś? Jakby krzyk dziewczyny. - spostrzegł jeden z nich.
- Za dużo jarasz - nikt nie krzczał. - odezwal sie drugi.
- Zawsze można sprawdzić chodzcie!
Cała grupa przerwała czarną msze i podeszła do dołu z którego wydobywały sie ciche jęki.
Emily podniosła wzrok zobaczyła kilkanasie czarnych par oczu wpatrujących się w nią.. CDN xD
by Szatan
sobota, 3 maja 2008
Notka powitalna
Jak można się domyślić, blog będzie z opowiadaniem o podziemnych życiu. Nie lubię pisać pierwszych notek, więc będzie krótka. Chciałabym jeszcze was poinformować, że najbliższa notka będzie na blogu, w ciągu najbliższych 7 dni xD
Pozdrawiam!
(Notka by Omen)
