Zanim ktokolwiek zacznie czytać NASZE wspólne wypociny, pragniemy was poinformować, że notka, tudzież rozdział, nie jest zbyt szczególnie przeznaczony dla dzieci (oraz ludzi którzy seksu nie lubią^^)
Bellatriks, wbrew swojej woli przysunęła się bliżej Szatana i pozwoliła mu objąć się ramieniem. Sama położyła rękę na jego klatce piersiowej, a z jej płuc dobyło się westchnienie rozkoszy i rozpaczy zarazem.
Ich usta zetknęły się ze sobą, ale tylko na chwilę, bo potem jego wargi zaczęły błądzić po jej dekolcie, a palce gorączkowo rozwiązywały gorset. Było to trudne, ponieważ w tym momencie praktycznie leżał na dziewczynie...
Jej rozum odchodził już w siną dal. Choć broniła się zażarcie, musiała się poddać. Należała do Szatana - przed tym faktem nie mogła uciec...
I wtedy zrobili to na co mieli ochotę od kiedy sie po raz pierwszy zobaczyli...
Tymczasem w Wielkiej Sali towarzystwo zaczęło się rozchodzić do swoich pokoi. Wielka Lilith była bardzo zdenerwowana. " Co On sobie myśli??" "Jakaś głupia śmiertelniczka zawróciła w głowie Królowi Piekieł - to niemożliwe!!". W końcu i ona poszła do swojej komnaty.
Nie miała zamiaru martwić sie jakimś tam Szatanem. W końcu przecież to Ona przejmie władze nad całym Podziemiem..
A przynajmniej taki miała plan, który miała zacząć realizować już od jutra...
Gdy wszyscy już spali (prócz Lilith, lub, jak kto woli, Emily), Bella i Szatan leżeli wtuleni w siebie na łóżku...
Bellatriks obudziła się wczesnym rankiem, jednak Szatana już nie było. Zaczęła zastanawiać się, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę, czy to tylko jej chora wyobraźnia...
Położyła rękę na pościeli która leżzała koło siebie - była jeszcze ciepła wręcz gorąca.
- Więc to jednak nie sen.. Był tutaj.. My.. - szepnęła do siebie. Przypomniał jej sie cały wczorajszy późny wieczór.
Na jej twarzy zagościł cień wrednego uśmieszku...
Ubrała sie i zeszła do wielkiej sali.
W pierwszej chwili zobaczyła Jego i Lilith siedząca obok. Kleiła się do niego, podczas gdy on nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Lilith spojrzała na Bellę i posłała jej złowrogie spojrzenie.
Mimo tego usiadła po drugiej stronie również koło Niego.
- Cześć! - przywitała się dziewczyna.
- A witam, Bellatriks. - odparł
Usiadła i nalała sobie soku gdy On przysunął się do niej i szepnął :
- I jak tam po wczorajszej nocy?? Jak sie czujesz?? - zapytał swoim zmysłowym głosem.
- Świetnie. Było PIEKIELNIE dobrze - odparła i uśmiechnęła sie złowieszczo.
Wtedy Lilith nie wytrzymała! Wyjęła z kieszeni jakiś proszek w fiolce i korzystając z nieuwagi Pana Piekieł dosypała mu coś do jedzenia...
wtorek, 13 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz