poniedziałek, 5 maja 2008

Rozdział II - PRAWDZIWI przyjaciele...

Poczuła nieprzyjemny skurcz w żołądku. „Już po mnie… Zabiją mnie, złożą w ofierze… Może spalą?” – Pomyślała Emily. Jednak Sataniści mieli inne plany, wobec niej. Dziewczyna powoli wstała z ziemi. W tym samym momencie podszedł do niej chłopak, wyglądający na jakieś szesnaście, siedemnaście lat, o kruczoczarnych włosach i piwnych oczach. Wyciągnął do niej rękę.

- Mów mi Samael. – Emily przez chwilę się zawahała, jednak coś jej kazało przedstawić się tym ludziom.

- Emily jestem. I… - Dziewczyna urwała, rozglądając się niepewnie po cmentarzu. Satanistów było niewielu. Ośmiu, czy dziewięciu… - I chciałabym już iść. Przepuścicie mnie? – Wszyscy popatrzyli po sobie, jednak nie mieli zamiaru tak łatwo ją puścić.

- Emily… Bardzo ładne imię… Czy nie zechciałabyś się przyłączyć do naszej dzisiejszej ZABAWY? – Samael mocno zaakcentował ostatni wyraz, aż 14-latce ciarki przeszły po plecach. Nie wiedziała co robić. Nie miała ochoty zadawać się z Satanistami, tym bardziej odprawiać jakieś ich dziwne rytuały. Już chciała odmówić, jednak, gdy spojrzała na twarze tych ludzi, zrozumiała, że jeśli nie przystanie na propozycję Samaela, ta noc może być ostatnia w jej życiu…

- No… Zgoda, ale… Potem już pójdę do domu, ok?

- Oczywiście, Emily! Wszyscy pójdziemy do domu, gdy skończymy odprawiać Czarną Mszę… Ale najpierw, myślę, że powinienem ci przedstawić wszystkich. To jest Tom, Amy i George. – Dwóch mężczyzn i jedna kobieta, wszyscy płomiennorudzi, uśmiechnęli się do Emily. – A to Fred, Dan, Lily i Bella. – Dwie nastolatki, jedna blondynka, druga szatynka spojrzały na Emy, jakby chciały ją przejrzeć na wylot, a dwóch brunetów pokazało dziewczynie białe zęby. Emi odwzajemniła uśmiech.

„Zabawa” trwała aż po świt, gdyż po odprawieniu Czarnej Mszy, Dan wyjął ze swojego plecaka mnóstwo alkoholu i wszyscy (nawet Emily) się poupijali. Do tego jeszcze Samael wsypał jakiś biały proszek do butelek z piwem, ale Emi była zbyt zestresowana, żeby zastanawiać się, co to było. Rano obudziła się, leżąc na ramieniu Samael’a, z potwornym bólem głowy. Nie pamiętała zbytnio, co działo się po mszy. Wiedziała jedno ; Wreszcie ma PRAWDZIWYCH przyjaciół!

CDN ;***

(Notka by Omen^^)

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

czarna msza. ; DD xD
Iynes.

Unknown pisze...

Wreszcie zaczęła myśleć. I szybko przestała, jak widać.